Niniejszy dział to próba przedstawienia Warszawskiej Magistrali Hutniczej z perspektywy Miłośników Kolei - garstki ludzi, którzy chcieli zadać sobie odrobinę trudu, aby wydrzeć tej linii choć kilka tajemnic. Z drugiej strony - trudno nazywać trudem to, co sprawia nam przyjemność, a więc wyprawy po torach z aparatem w ręku. Tak, właśnie to tak bardzo lubimy :)
WMH to ne tylko nitka torów, ciągnąca się przez las na Bemowie; to również otoczenie, ludzie, których tu spotykamy, a także nasze, subiektywne postrzeganie tej linii. Obraz naszych spostrzeżeń i przemyśleń zamieszczamy na niniejszej podstronie.
Opisy zdjęć ukażą się po najechaniu kursorem.
[jk]

do góry


Wyprawa zrealizowana 27 grudnia 2008 - Imieniny Tamary
tekst: J. Kulecki, foto: P. Sieczkowski, T. Wardas, A. Witkowski, J. Kulecki

Solenizantka nie przybyła. Ale i tak było super, łaski bez!
Spotkaliśmy się w samo południe na Metrze Młociny. O 12:13 wsiedliśmy do autosana soliny obsługującego jedną z brygad na linii 203. Z Soliną autobus ten ma tyle wspólnego, że jedzie się nim jak PKSem przez Bieszczady.


Ekipa trakerów w autosanie - nastroje jak najlepsze
Foto: A. Witkowski

Wysiedliśmy na Forcie Wawrzyszew, niniejszym zaliczywszy całą długość linii. Żwawym marszem dotarliśmy do Góry Śmieciowej, a następnie - do ul. Estrady. Po drodze okazało się, że nie ma już rozjazdu do dawnej bazy Senagpo - niniejszym obrazek powitalny witryny www.wmh.waw.pl przeszedł do historii.


Już na torach - na tle Góry Śmieciowej, przy kompostowniku MPO
Foto: A. Witkowski


Tak teraz wygląda to, co witryna WMH ma na ekranie powitalnym: nie ma już rozjazdu
umożliwiającego dojazd do bazy firm motoryzacyjnych przy ul. Estrady
Foto: P. Sieczkowski


Nasza ekipa przeprowadza próbę obciążeniową kładki pieszej przy ul. Ekologicznej
Foto: J. Kulecki

Po drobnych zakupach na pobliskiej stacji benzynowej udaliśmy się przez las do kilometra 6.0, czyli przejazdu ul. Radiowej. Następnie żwawym krokiem podążyliśmy na Szlak Łosia, gdzie nastąpił tradycyjny odpoczynek.


Chwila przerwy na Szlaku Łosia, połączona z tradycyjnym popasem
Foto: J. Kulecki

Na ul. Kocjana dołączają kolejni uczestnicy wyprawy. Dotychczas wielokrotnie obiecywaliśmy sobie eksplorację bocznicy do rampy czołowo-bocznej przy ul. Kocjana. Tym razem postanowiliśmy obejrzeć teren. To dobry moment, zwłaszcza, że po likwidacji rozjazdu do tej bocznicy, jej fizyczna zagłada zdaje się być kwestią czasu. Okazało się, że pobliska budowa przyczyniła się do... gruntownego odczyszczenia toru. Po pokonaniu koszmarnego bałaganu za Sądem Grodzkim ujrzeliśmy piękne podkłady typu GBL3.


Silna grupa podąża przez krzaczory porastające bocznicę do rampy przy ul. Kocjana
Foto: J. Kulecki


Sceneria na zapleczu sądów - bałagan wynikły z gospodarki kloszardo-działkowców
Foto: T. Wardas


Nowe osiedle i odchwaszczona bocznica. Widoczne podkłady betonowo-stalowe typu GBL3
Foto: J. Kulecki

Dalsza droga - bez niespodzianek. Przy Lazurowej skład się uzupełnia o ostatnich wędrowców i w pełnym gronie docieramy do ul. Górczewskiej. Tu niektórzy się odłączają (ku rozczarowaniu pozostałych), zaś trzon grupy - zgodnie z planem - przez osiedle Przyjaźń - trafia do znanej już pizzerii przy ul. Olbrachta.


Nastawnia Jl1 o zmierzchu. Przed nami - zasłużona pizza
Foto: A. Witkowski

Na Olbrachta wchłaniamy całą dostępną pizzę, do tego pęka kilka piw: pszennych, zielonych, pilzneńskich, oczywiście bezalkoholowych. Tu oficjalnie kończymy imprezę, choć trzon grupy tak naprawdę kontynuuje wspólną włóczęgę jeszcze dalej. Generalnie - wyprawa udana: dopisali uczestnicy - zjawili się wszyscy zapowiedziani (Agata, Artur, Piotr - miło Was powitać w gronie włóczęgów WMH). Pogoda dopisała. Wykonaliśmy pełny plan przemarszu, dokumentując po drodze zmiany. Mało tego, zinwentaryzowaliśmy to, co pozostało z bocznycy do ul. Kocjana, a tu nas jeszcze nie było. No, przynajmniej nie na całej trasie.

Lekki niedosyt pozostawia ruch na szlaku, a raczej jego kompletny brak. Jak się później okazało, Huta miała w tym okresie przestój produkcyjny. Cóż, następnym razem będzie co najmniej równie dobrze. Bo z naszej strony wszystko było dopięte, tylko pociągu zabrakło.

Wielkie podziękowania dla wszystkich uczestników. Znowu było dobrze.

[jk], współpraca [aw], [ps], [tw]

do góry


Wyprawa zrealizowana 19 października 2008 - zaplecze huty.
tekst: J. Kulecki, foto: Cvana, K. Brach, J. Kulecki

Wszystko wskazuje na to, że założenie Forum WMH nie było głupim pomysłem; oto grupa zainteresowanych linią osób mogła precyzyjnie umówić się na wspólną wyprawę, uprzednio starannie ją planując. Zgodnie stwierdziliśmy, że dziesięciokilometrową linię 938 mamy porządnie wklepaną w podeszwy, jednakże bardzo niewiele wiemy o tym, co znajduje się na zapleczu Huty. Tam też nas miało zanieść.
Rdzeń grupy w sile kilkunastu (!) osób zebrał się na oczekującej otwarcia stacji Metro Młociny. Stąd wyruszyliśmy w kierunku zajezdni tramwajowej Żoliborz, aby odbić na północ w stronę ul. Improwizacji. Improwizacja zaczęła się chwilę potem: boczny tor wychodzący w kierunku hałd hutniczych nie jest już używany, ba, nie jest też kompletny...

 

Po lewej: próba odtworzenia przebiegu torów przez hałdy to zadanie dla archeologa - długo łamaliśmy sobie nad tym głowy. Po prawej: suwnica zrobiła wrażenie na wszystkich - nie tylko rozmiarem
Foto: Cvana

Za łukiem w lewo naszym oczom ukazał się księżycowy krajobraz hałd z wspaniałą, ogromną suwnicą, służącą prawdopodobnie w przeszłości do rozładunku popiołów hutniczych. Dziś wszystkie instalacje stoją porzucone, ale większość układu torowego jest czytelna. Industrialny urok instalacji ma się świetnie.
Udaliśmy się dalej na zachód i południowy zachód, mijając hutniczy skład złomu i rozliczne zakłady przemysłowe. Niektóre z nich mają wciąż bocznice - szkoda, że już nie używane. Tor obiegający dookoła hutę wykorzystywany jest obecnie tylko jako wyciągowy. Po drodze podziwialiśmy tabor technologiczny Huty, składający się z odkrytych wagonów o konstrukcji i wyglądzie rodem z Mad Maxa.

darmowy hosting obrazków   darmowy hosting obrazków

Po lewej: łypnięcie okiem na teren hutniczego składu złomu. Po prawej: pamiątkowe zdjęcie pod zakazem chodzenia po torach. Nastroje jak najlepsze
Foto: K. Brach

Tak maszerując dotarliśmy aż do ul. Wólczyńskiej, nieco ku własnemu zaskoczeniu; ta okolica wydawała nam się dotychczas pilnie strzeżoną. Warto dodać, że nikt na trasie nas nie niepokoił.
Na stacji Radiowo - pustki. Wykonaliśmy kilka pamiątkowych zdjęć i ruszyliśmy, jak to już wiele razy w przeszłości, wzdłuż linii w stronę Jelonek. Zrozumiały entuzjazm wywołał znak zakazujący chodzenia po torach - nie odmówiliśmy sobie pamiątkowego zdjęcia...

W najmniej dogodnym miejscu, na wysokości kompostowni MPO, wypadło nam ''krzyżowanie'' ze zmierzającym do Huty bruttem. Znowu zdjęcia i marsz na ''Szlak Łosia'' na tradycyjny popas.

Na Szlaku Łosia znowu zdjęcie pod przejeżdżającą tamarą - jak kilka lat temu...
Foto: J. Kulecki

Kolejna atrakcja po drodze - wyrwany z gruntu rozjazd na dawną bocznicę przy ul. Kocjana - o tym było już na forum. Dalej - zmiany związane z budową trasy S8 - uwieczniono tor tymczasowy w ówczesnym przebiegu.

Grupa topniała w miarę zbliżania się do stacji Warszawa Jelonki. Kilku najwytrwalszych uczestników dotarło aż do ul. Olbrachta, gdzie czekała nagroda: pizza i schłodzone napoje.
Było warto.
[jk]

do góry


Wyprawa zrealizowana 6 lipca 2008 - kolej i energetyka.
tekst: J. Kulecki, foto: R. Rączkowski, J. Kulecki

Długo wyczekiwana wyprawa na tory miała miejsce szóstego lipca 2008. Wyruszyliśmy z Wola Parku aby podążyć na północ. Po drodze czeka nas księżycowy krajobraz budowy drogi ekspresowej S8...

Porzucona szpulka przy Pierwszej Prostej sama z siebie stała się stołkiem barowym pod chmurką. Foto: J. Kulecki

Zakrt na Górce i Pierwsza Prosta zmieniły się ostatnio nie do poznania. Jakkolwiek przebieg linii 938 nie uległ tu zmianie, otoczenie zdążyło się kompletnie przepoczwarzyć.

Silna grupa na placu budowy... wiele się tu zmieniło od czasu rozpoczęcia prac nad trasą S8. Foto: R. Rączkowski

Prace budowlane trwają aż do ulicy Fortowej w Bliznem - kawał drogi. Podczas naszej wyprawy tymczasowy tor był właśnie budowany. Dookoła pełnia robót. Pociągi jeszcze jeżdżą starym torem, ale już widać przebieg toru tymczasowego.

Widać zwieziony materiał torowy - nowiutkie szyny S49 z Huty Pokój, rocznik 2008. Po prawej przygotowane podtorze toru tymczasowego. Foto: J. Kulecki

Już za ul. Fortową - dawna sielanka: tu zmiany nie zagościły (nie na długo: już we wrześniu wiele się tu zmieni, ale o tym pózniej). Wszystko po staremu. Idziemy dalej...

Grupa żwawo posuwa się na północ. Foto: J. Kulecki

W lasku przy WATowskim poligonie grupa się rozciąga, niektórzy korzystają z chwili oddechu. Foto: J. Kulecki

Na ''Szlaku Łosia'' tradycyjny popas w altance. Foto: R. Rączkowski

Naszych uszu dobiega wściekłe Rp-1 - grupa z entuzjazmem rzuca się do zdjęć. Foto: J. Kulecki

I oto jest - SM48-114 ze składem eaosów. Zbywamy lekceważeniem młodego, służbistego pomocnika pytającego o pozwolenie na fotografowanie - my fotografowaliśmy zanim on poszedł do technikum kolejowego... Foto: J. Kulecki

Korzystając z dobrych nastrojów wpadamy na pomysł ''zdobycia'' najwyższego wzniesienia w okolicy - Góry Smieciowej. Nie zastanawiając się zbyt długo (bo śmierdzi) i nie bacząc na przeciwności (naprawdę śmierdzi) udajemy się na wspinaczkę.

Na szczyt Góry wiedzie kręta dróżka. Foto: J. Kulecki

Ze szczytu Góry rozciągają się piękne widoki w każdym kierunku. Na chwilę zapominamy o zapachach. Foto: J. Kulecki

Zejœć trudniej, niż wejść. Ci z rowerami mają jeszcze gorzej. Foto: J. Kulecki

Na zakończenie, dzięki pomocy logistycznej Rico, przenosimy się pod linię 400kV na północ od Mościsk. Tu kontemplujemy udaną wycieczkę.

Nad głowami - 400kV. Foto: R. Rączkowski

Ludzie ciekawi świata nigdy się nie nudzą. Foto: R. Rączkowski

Jak widać, było ciekawie. Wielkie podziękowania dla wszystkich uczestników wyprawy. Szczególnie dla Rico za wsparcie logistyczne. Kto nie był z nami - niech żałuje.
[jk]

do góry


Wyprawa zrealizowana 5 lutego 2005 - zimowe zwiedzanie boczic WMH.
tekst: J. Kulecki, foto: J. Kulecki

Zwykle wyprawy po WMH wyruszają z okolic ul. Górczewskiej i pną się na północ. Z założenia omijamy więc to, co odgałęziało się od linii nr 938 w przeszłości. Tym razem ruszyliśmy z Boernerowa, aby pokonać marszem nieistniejący odcinek na lotnisko Babice (EPBC).
Pomimo trzaskającego mrozu dotarliśmy na Radiowo większością naszej licznej grupy. Było bojowo. Jakaż szkoda, że baterie w aparatach szybko umierają na mrozie - po tej wyprawie kupiłem zapasową...

Tu leżał tor na lotnisko. Pozostało podtorze

Pod Górą Smieciową - dawna bocznica do składowiska przy ul. Estrady

do góry


Wyprawa zrealizowana 10 pazdziernika 2004.
tekst: J. Kulecki, foto: J. Kulecki i inni

Wyprawy po torach to ulubiona rozrywka pewnej grupy entuzjastów zamieszkałych w Warszawie i okolicach. Jakkolwiek przeważają ci z zachodu, zwłaszcza Bemowa, nie brakuje nawet przedstawicieli prawobrzeżnej Warszawy. Nikt z nas chyba nie przypuszczał, że ta zwyczajna z założenia wycieczka stanie się upamiętnieniem tego, co ma odejść. Trzy miesiące później nie było już śladu po rozjeździe na dawne PRK-7...
Zwyczajowo wykonaliśmy kilka pamiątkowych zdjęć. Wyprawa była o tyle znamienna, że uczestniczyły w niej dwie generacje - byli tu z nami ojciec z synem. Jak widać, pasje nie znają konfliktu pokoleń.

Przy rozjezdzie na PRK-7. To już historia

Uroki ''Drugiej prostej

do góry


Wyprawa zrealizowana 16 września 2004.
tekst: T. Wardas, foto: P. Kilczuk i T. Wardas

Opisane zdarzenie to wyprawa rowerowa - stanowi pewnś odpowiedź na pytanie, czy WMH da się zwiedzić rowerem. Relację tę najwygodniej czytać wodząc palcem po odpowiedniej części planu Warszawy lub arkusza mapy topograficznej tych okolic.
W dniu 16.09 razem z Piotrkiem zaliczyliśmy rowerowe zwiedzanie WMH i postanowiłem wobec tego napisać co nieco.
O 9.30 byłem pod wiaduktem w ul. Powstańców, gdzie czekał już Piotrek. Zaraz udaliśmy się nad staw Jeziorzec by zaczaić się na jakieś brutto. Jednak po kilkunastu minutach czekania zdecydowaliśmy się pojechać dalej - jazda przy torach jest przyjemna do ulicy Fortowej, gdzie zaczyna się katorga i trzeba czasem zejść z roweru.

Codzienna droga tamary przez las - dzisiaj SM48-111

Jednak się marszczy...

Minąwszy ul. Kocjana usłyszeliśmy sygnał Rp1, po jakimś czasie dał się ujrzeć pyszczek tamary. Ustawiliśmy się przy przepuście, gdzie udało się co nieco pstryknąć ale fotka zamierzona (cała SM48 + przepust) nie wyszła. Szła SM48-111 (widziana przez Piotrka bardzo niedawno w Jeziornej) z krótkim składem próżnych węglarek (seria Eaos). Po przejściu składu wsiedliśmy na rowery i przemknęliśmy ul. Kocjana - Kaliskiego - Lazurową - Pełczyńskiego - Narwik do jeziorka gdzie uwieczniliśmy tamarę - woda jednak była pomarszczona przez wiatr i chyba nie będzie zdjęć z odbijającą się w tafli jeziora lokomotywą.
Po przejściu składu tą samą drogą wróciliśmy do przejazdu na Kocjana, zatrzymując się przy 'dużej rampie' przy której są jeszcze zardzewiałe szyny. Potem pojechaliśmy lasem, obok poligonu i przy torach, by dotrzeć do odgałęzienia na lotnisko Bemowo (a w zasadzie Lotnisko Babice, zachowując lotniczą nomenklaturę). Szliśmy dość zachwaszczonym torem (ale nie aż tak jak tor na 'dużą rampę', po którym trzeba się będzie przejść kiedyś pieszo), by, przez naprawdę duże skupisko czerwonych mrówek, dojść do dawnych rozjazdów na Boernerowo (jeszcze niedawno istniały tory do kozła, teraz ich już nie ma). Tam stwierdziliśmy, że był jeszcze jeden tor (są kawałki zwrotnicy) niemniej jednak nie wiadomo co z nim się stało - trzeba się tam jeszcze raz wybrać, by to wszystko zbadać.

Z rozjazdu do MPS zostało jedynie tyle

Po fotce łuku i (z oddali) bramy MPS pojechaliśmy mostkiem z podkładów (też fota) i dalej starotorzem odgałęzienia na Boernerowo. Pózniej jeszcze fota przejazdu dawnej leśej dróżki (która była wyżej od ścieżki, po której jechaliśmy).

ostatnie świadectwa - płyty przejazdowe

Samochody wprosiły się w kadr - cóż poradzić, jak dokument, to dokument :)

Potem jazda laskiem, obok polanki, bardzo przyjemna jest ścieżka na nasypie - to była dopiero piękna trasa! Potem trochę nam sie zgubił szlak, ale z mapy pamiętałem, że linia prowadziła wzdłuż ulicy Kleeberga, ponadto dawniej istniały tory wzdłuż tej ulicy. Pomyślałem jednak, że pamięć mnie zawodzi i że linia musiała uciec na lotnisko, toteż zjechaliśmy w tamtą stronę i jadšc ulicą Piastów Sląskich. Poszukiwania nie dawały efektu. Coś jednak nie dawało nam spokoju, wróciliśmy więc, gdyż zaświtało mi, że ta linia okrążała Boernerowo i kończyła się gdzie indziej. Na ulicy Kleeberga zobaczyliśmy, że obok jest miejsce akurat na linię kolejową - bardzo zalesione ale w przebiegu nie rosło żadne drzewo, ponadto były tam też resztki tłucznia. Na ulicy Sobczaka znaleziono kawałek przejazdu - płyty musiały zostać usunięte po zaoraniu torów. Ale już na ulicy Telewizyjnej znajdujemy przejazd - płyty przejazdowe, zaś na ulicy Akantu - kawałki szyn widoczne w błocie. Potem jednak na drodze zastała nas kostka brukowa (skrzyżowanie z Ebro). Przy ścieżynce do lasu znajdujemy jednak resztki tłucznia i wjazd do blaszanej bramy, prowadzącej na tereny wojskowe - w porównaniu do poprzednich przejazdów o tym nawet nie-MK może powiedzieć, że były tu kiedyś tory.
Na terenie lotniska widzimy resztki torów i rampę. Tor kończy się wg mapy na wysokości ul. Telewizyjnej. Na zakończenie powróciliśmy pod wiadukt ul. Powstańców. Już będąc pod wiaduktem zdecydowaliśmy się pójść torem, który odchodził do PRK - w jednym miejscu jest mały ubytek ale potem szyny są, choć bardzo zachwaszczone. Dalej tor rozgałęzia się - prosto biegnie wąska ścieżka, w lewo biegnie ścieżyna zupełnie niedostępna dla rowerzysty z powodu zachwaszczenia. Piesza wyprawa w te strony - już wkrótce.
Podsumowując: wycieczka się udała, choć trzeba będzie zbadać pieszo następujące odcinki:

  • Rozgałęzienie na Boernerowo (ok. 45min)
  • Rozgałęzienie do 'dużej rampy' (ok. 30min: od WMH do rampy, przy rampie można zaparkować samochód);
  • Bocznica do PRK (ok. 1h na cały dawny układ torowy);

    do góry


    Wyprawa zrealizowana 4 kwietnia 2004.
    tekst: J. Kulecki, foto: J. Kulecki

    Jedna z wielu wypraw, które odbyliśmy w liczniejszym gronie. Bardzo sprawdzona ekipa. Scenariusz był typowy: wyruszamy z południa i idziemy na północ, z obowiązkowym postojem na popas na ''Szlaku Łosia''. Dalej - jak kto woli: jedni poszli dalej, inni - wrócili do domu.
    Traf chciał, że akurat podczas leniwego przesiadywania na ''Szlaku'' doszło nas jakże bliskie Rp-1. Ekipa zebrała się, skadrowano, ustawiono samowyzwalacz... tamara wjechała w kadr w najlepszym momencie... spójrzcie sami.

    Pamiątkowe zdjęcie z tamarą

    do góry


    UWAGA: Wszystkie zdjęcia i grafiki zamieszczone na tej stronie stanowią własność jej autorów. Wszelkie ich przetwarzanie do użytku komercyjnego wymaga zgody autorów. Dopuszcza się zamieszczanie zdjęć na innych stronach niekomercyjnych, pod warunkiem podania imienia i nazwiska autora fotografii zgodnie z przyjętymi zwyczajami.

    strona główna  do góry


    (c) 2002-2009 Jakub Kulecki. Wszystkie prawa zastrzeżone.